Po co Tusk pojechał do Moskwy?
Polityka to nic innego jak działanie celowe. Po co prowadzi się politykę? Aby osiągnąć wyznaczony cel. Proste jak budowa cepa. Tak było od zawsze. Gospodarstwo krajowe to po prostu duży interes. Na światowej liście potęg ekonomicznych już w pierwszej dziesiątce mieszają się państwa i wielkie korporacje, przewyższające gospodarki wielu krajów. Interes, to interes. Wielkie przedsiębiorstwa są w pewnym sensie odpowiednikami państw, mają demokratyczny ustrój władzy, realizującej interes akcjonariuszy. Mają porównywalną wagę ekonomiczną i polityczną. Jest drobna różnica. Żaden prezes nie odważyłby dowodzić wielką firmą wbrew jej interesowi. Wyleciałby z fotela jak z procy. Natychmiast. Akcjonariusze do tego nie dopuszczą. W końcu chodzi o ich pieniądze.

A w wielu krajach premierzy i elity polityczne najważniejszych ugrupowań władzy nie mają zielonego pojęcia o interesie „korporacji”, którą kierują. Przywódca wielkiej firmy od pierwszej sekundy sprawowania władzy musi ten cel świetnie znać, to jest podstawowy warunek kontraktu powołującego go na stanowisko. Nie ma zmiłuj się.
Jest to wymaganie tak kategoryczne, że nawet przeciętny szef musi wiedzieć jak osiągać cel firmy, a akcjonariusze wiedzieć jak ustalać i weryfikować jej politykę. Muszą wiedzieć jak dopilnować, by umiejętnie patrzeć zarządowi na ręce, aby w razie potrzeby i na czas wykopać go z fotela, by nie psuł interesu. Fora ze dwora, we właściwym czasie z właściwego powodu.
To jest prawie klucz do sukcesu. Trzy razy powtórzyłem: wiedzieć jak. To jest to: know how. Gdy ludzie nie wiedzą jak, brak im kryterium, albo właściwego sposobu postępowania, łatwo padają ofiarą różnych oszustw. Tak jest niestety.

Czy demokratyczne ustroje korporacyjne są lepsze od państwowych?
Nie ma takiej reguły, różne są ustroje korporacyjne i demokracje w państwach, patologii nie brakuje, świat nigdzie nie jest idealny. Ludzie powiadają:
-Jest jak jest, trzeba sobie radzić.
Najważniejszym sensem rządzenia jest umiejętność radzenia sobie z przeciwieństwami i sprawne wykorzystywanie sposobności w osiąganiu wyznaczonych celów. O to mniej więcej chodzi. Do tego celu używana jest między innymi metoda SWOT. Podam teraz kilka linków do różnych źródeł encyklopedycznych:
wiki, biznesplan, swot analysis.

Wskazuję analizę SWOT nie dlatego, że jest jedyna, ani dlatego, że jest najlepsza. Jest po prostu najprostsza, najłatwiejsza do zrozumienia, nawet dla laika.
Chyba najzgrabniejszy opis w wikipedii pokazuje:
po pierwsze, że taka metoda w ogóle jest. Warto wiedzieć takie rzeczy
po drugie, że jest to metoda dla każdego, po przyjrzeniu się wygląda na tak oczywistą, że aż śmiech człowieka ogarnia. A można przy jej pomocy wygrać wojnę z gigantami.
po trzecie, pokazuje że możliwe jest proste pokazanie jak postępować i porządkować problem, aby go skutecznie rozwiązać,
po czwarte, pokazuje jak szybko ujawnia się prawdziwa złożoność problemu, który jak otwierająca się muszla sam ukazuje swoje wnętrze. To może być nawet fascynujące. Znani i legendarni geniusze businessu są po prostu ludźmi, którzy zajrzeli do tej muszli.

To są ludzie, którym chciało się wysilić mózgownicę, aby zrozumieć rzeczywistość. Nie można obawiać się złożoności problemu. Świat po prostu taki jest. Jest skomplikowany. I już. Nie wolno rejterować przedwcześnie. Trzeba dowiedzieć się jak go rozgryźć. Trzeba wiedzieć jak. W swoich poprzednich tekstach [79], [104], [106] namawiałem czytelników, aby uwierzyli: każdy może być geniuszem. Trzeba oczywiście chcieć, wiedzieć jak i nie bać się prawdziwej, konsekwentnej pracy.

Niektórzy w Polsce mówią, że są narody mające smykałkę do interesu. Na przykład Ormianie. Opowiadają nam o tym Gruzini, którzy widzą dla siebie tylko szlachetne zadania i mocno zazdroszczą Ormianom ich smykałki do interesu. Oni są wszędzie, handlują w Tbilisi, zarabiają świetne pieniądze, robią też śpiewająco różne biznesy na całym Świecie. To nieprawda. Wystarczy przyjrzeć się tej analizie SWOT i widać o co chodzi. To nie smykałka, a odpowiednie narzędzie, porządkujace pracę umysłu. Uwolnij swój umysł. Free Your Mind. 

Inni twierdzą, że do prowadzenia interesu potrzebna jest specjalna, talmudyczna mentalność. Guzik prawda. Przypomnijmy sobie piękny film, są jeszcze tacy, którzy pamiętają. „Skrzypek na dachu”. I piękna postać Tevie Mleczarza. Widać tę mentalność jako zwykłą pogodę ducha, radość i wiarę w sukces zbudowany o własnych siłach. Widać konstruktywną metodę myślenia, sprowadzającą się do wyboru najlepszego wariantu, najlepiej wykorzystującego  istniejące warunki. Te przepiękne „a z drugiej strony”, to nic innego jak zwykła analiza SWOT na codzień.
Sara chce wyjść za mąż za biednego jak mysz kościelna krawca?
Z jednej strony, to fatalny błąd, bo jak oni wyżyją?
Ale z drugiej strony, narzeczony Sary ma fach w ręku.
On jest krawiec? To dobrze. Jak to wykorzystać?
I Tevie myśli konstruktywnie. Analizuje wszystkie warunki i okoliczności, te dobre i te złe, warunki otoczenia i te własne.
Czy to jest talmudyczne myślenie? Czy to jest relatywizm?
Bzdury.
Zwykła analiza SWOT na co dzień.